22 marca 2016

LILI LOLO MINERAL BLUSH IN CLEMENTINE

Lili Lolo Mineral Blush Clementine
Zapraszam Was na recenzję pierwszego mineralnego produktu w moim kosmetycznym zbiorze!


Róż, to kosmetyk uwielbiany przez kobiety, bowiem odpowiednio dobrany fantastycznie ożywia każdą cerę. Delikatnie przypruszona tym kosmetykiem, zyskuje zdrowy, młodzieńczy rumieniec. Twarz, jak za pomocą czarodziejskiej różdżki, promienieje. Przyznaję, że gości na stałe w mojej kosmetyczce zaledwie od kilku lat. Jako nastolatka miałam okazję mieć styczność jedynie z typowo różowym kolorem różu. Moja twarz podkreślona zimnym, nasyconym odcieniem różu, zwyczajnie sprawiała wrażenie twarzy wiejskiej dziewczyny, przemęczonej wielogodzinną pracą w polu buraków. Efekt był nienaturalny. W tamtym momencie zraziłam się do stosowania różu - uznałam, że nie jest to kosmetyk dla mnie. Zgłębiając swoją pasję do makijażu, odkryłam, że kolor różu powinien być dobierany do typu urody. Kobieta o jasnej, alabastrowej cerze i ciemnych, czasem kruczoczarnych włosach jest zimnym typem urody. W tym wypadku do podkreślenia policzków należy użyć zimnego odcienia różu. Moja cera jest bardzo jasna, ale ciepła z żółtym podtonem, włosy w odcieniu słonecznego blondu, oczy zaś są ciemno-zielone. Wypisz wymaluj - Pani Wiosna!  Kości policzkowe powinno się więc zaznaczać w kolorze łososiowym, brzoskwiniowym lub morelowym.

Mój ostatni wybór padł brzoskwioniowo-różowy mineralny róż Lili Lolo w odcieniu Clementine.  

Lili Lolo Mineral Blush Clementine

Opis produktu
Brzoskwiniowo-różowy róż do policzków o kremowej konsystencji, dający satynowe wykończenie. Idealny dla wszystkich typów karnacji. Ponieważ Clementine daje bardzo subtelny efekt, idealnie sprawdzi się do podkreślenia naturalnych rumieńców. Róż:
  • nie zawiera oleju oraz drażniących substancji chemicznych, nanocząsteczek, parabenów, tlenochlorku bizmutu, talku, sztucznych barwników, syntetycznych substancji zapachowych     i konserwantów;
  • jego formuła jest długotrwała;
  • jest naturalny i delikatny;
  • jego konsystencja jest lekka i jedwabiście gładka;
  • daje subtelne wykończenie - mocniejszy efekt można uzyskać nakładając kilka warstw produktu;
  • nie zatyka porów
  • 100% naturalny.
Skład
MICA [+/- CI 77491 (IRON OXIDE), CI 77891 (TITANIUM DIOXIDE), CI 75470 (CARMINE)]

Pojemność
3g

Lili Lolo Mineral Blush Clementine

Lili Lolo Mineral Blush Clementine
Lili Lolo Mineral Blush Clementine
Moja opinia
Róż przyszedł do mnie zapakowany w uroczy, mały, estetyczny, biały kartonik. W środku znajdował się niewielki zgrabny słoiczek z sitkiem dozującym niewielką ilość produktu. Mniejszy rozmiar sitka zapobiega nadmiernemu rozsypywaniu się kosmetyku. Matowe wieczko opakowania prezentuje się bardzo elegancko. Niestety, jak wszystkie matowe tworzywa, dosyć łatwo ulega wszelkim zabrudzeniom. 

Kolor różu okazał się bardzo trafiony: ciepły, stanowiący idealny balans pomiędzy brzoskwinią a różem. Nie zgodziłabym się z producentem, iż odcień jest delikatny. Według mojej opinii wydaje się być mocno napigmentowany, intensywny. Przy nadmiernym nałożeniu produktu na pędzel, nie trudno uzyskać przerysowany efekt. Pomniejszony rozmiar sita, skutecznie zapobiega wydobyciu zbyt dużej ilości różu.

Po zetknięciu ze skórą, pudrowa formuła różu momentalnie zamienia się w aksamitną, gładką, kremową konsystencję, którą bardzo łatwo równomiernie rozprowadzić na policzku.

Wykończenie mineralnego różu Clementine jest matowe, dzięki czemu nie podkreśla żadnych niedoskonałości na skórze. Mat ten nie jest jednak pełen - po zmianie oświetlenia można dostrzec, iż róż jest satynowy, w konsekwencji czego, wygląda bardzo naturalnie.

Lili Lolo Mineral Blush Clementine


Podsumowanie
Moje pierwsze spotkanie z kosmetykami mineralnymi określiłabym jako udane. Róż mineralny swoimi właściwościami zachwycił mnie na tyle, iż mam niezmierną ochotę na kontynuowanie dalszej przygody z marką Lili Lolo. Kolor Clementine okazał się strzałem w dziesiątkę! Jego brzoskwiniowo-różowy odcień perfekcyjnie ożywia moją cerę. Myślę, że radziłby sobie świetnie z podkreśleniem każdej karnacji. Matowo-satynowe wykończenie kosmetyku sprawdza się w przypadku mojej, nieidealnej cery. Zaryzykowałabym stwierdzeniem, iż rumieniec wygląda zupełnie jak naturalny. Przemyślane opakowanie produktu, pomaga wydobyć z niego odpowiednią ilość. Cena, niestety nie należy do najniższych. Pocieszeniem okazuje się to, iż z pewnością róż starczy mi na długie miesiące, bowiem jest bardzo wydajny. Na wykorzystanie różu mamy aż 2 lata. Stosując go w codziennym makijażu, mam pewność, że wybieram najlepszą jakość. Moje sumienie jest czyste, ponieważ skóra swobodnie oddycha, a jej stan nie pogarsza się. Przyznaję, że żałuję, iż nie zainteresowałam się marką Lili Lolo dużo wcześniej!

Lili Lolo Mineral Blush Clementine
Używacie kosmetyków mineralnych?

Które spośród nich są Waszymi ulubieńcami?